Przebiegłe Wielbłądy

Przebiegle_WielbladyRodzaj: Imprezowe, Rodzinne
Autor: Steffen Bogen
Ilość graczy: 2-8
Czas gry: ok. 20 min
Wiek: 8+
Cena: od 80 zł
Instrukcja: link

W życiu nie słyszałem o wyścigach wielbłądów. Konie, psy, nawet świnie – gdzieś tam się o uszy obiło, ale o wielbłądach ani słowa. Ze względu więc na ekscentryczność takiego procederu dość kusząca może być możliwość uczestniczenia w nim w sposób niestandardowy, mianowicie przy planszy w długie, jesienne popołudnie. Panie i Panowie – Przebiegłe Wielbłądy ustawiają się już na linii startu!

Co dostajemy w pudełku? 5 drewnianych figurek wielbłądów, 5 kostek, 20 „kartożetonów” służących do zdobywania pieniędzy, wspomnane pieniądze (garść żetonów i mała talia kart banknotów), 40 kart i 8 kafelków oazy/fatamorgany (zestawy graczy), planszę, instrukcję i czołowy gadżet tytułu – piramidę na kostki. Wszystko wykonane naprawdę bardzo ładnie i porządnie – zastosowanie kart w formie żetonów pewnie podnosi trochę koszt, ale sprawdza się (i wygląda!) znakomicie. Ostrzegam jednak przed wypraską z żetonami – trzyma bardzo mocno, więc wypychając je musicie być bardzo ostrożni, żeby nie pozdzierać nadruków. Wszystko to możemy dostać już za jakieś 90 zł, co uważam za naprawdę sensowną cenę (zwłaszcza, że Przebiegłe Wielbłądy to zdobywca ubiegłorocznego tytułu Spiel des Jahres, „planszówkowego Oskara” jak możemy przeczytać na pudełku).

Kostki i żetony typowania

Rozgrywka jest bardzo prosta. W swoim ruchu gracz może zrobić jedną z 4 rzeczy – poruszyć wielbłądem, obstawić zwycięzcę etapu, postawić swój kafelek oazy/fatamorgany lub typować zwycięzcę/przegranego całego wyścigu. Typowanie polega na położeniu we wskazanym miejscu na planszy swojej karty z kolorem odpowiedniego wielbłąda, zaś obstawianie zwycięzcy etapu na pobraniu z planszy kafla w kolorze przewidywanego lidera. Za obydwa te posunięcia gracz dostaje (lub traci) monety, które są jednocześnie punktami zwycięstwa. Kafelek oazy/fatamorgany służy do przesuwania o jedno pole wielbłąda, który się na nim zatrzymał (w przód lub w tył) – właściciel kafelka zyskuje wówczas monetę. Jest to dość ważny zabieg w całej rozgrywce, bo często potrafi przesądzić o losach wyścigu (zwłaszcza położony „cofającą” stroną z fatamorganą). Największy bajer to jednak poruszanie wielbłądem. Gracz, który się na ten ruch zdecyduje, bierze do ręki piramidę, obraca ją do góry dnem, zwalnia blokadę, a na planszę wypada jedna kostka. Jej kolor i liczba na niej naniesiona determinuje, który wielbłąd i o ile pól się poruszy. Gra kończy się w momencie, w którym przynajmniej jeden wielbłąd przekroczy metę.

Wyścig

Dlaczego napisałem „przynajmniej jeden”? Tu tkwi sedno Przebiegłych Wielbłądów. W tak prestiżowym wyścigu nie ma miejsca na remisy. Kiedy wielbłądy znajdują się na tym samym polu, zawsze ustawiane są w wieżę – pierwszy jest na górze, ostatni na dole. „Wyprzedzający” wielbłąd ustawiany jest na wierzchu kolumny, cofający się – na jej spodzie. Gdy porusza się wielbłąd mający innego wielbłąda na plecach, niesie go ze sobą. Zabieg ten sprawia, że praktycznie zawsze każdy wielbłąd ma szanse wygrać (gdyby wielbłądy dobrze się rozstawiły, a kostki wypadały w odpowiedniej kolejności, wielbłąd znajdujący się na polu nr 2 jest w stanie w jednym etapie wygrać wyścig), co powoduje, że naprawdę możemy się wczuć w klimat i nerwowo obserwować poczynania wielbłądów, na które postawiliśmy pieniądze (całe szczęście sztuczne ;) ). Z drugiej strony ta totalna losowość może irytować.

Dalej wyścig

Losowość jednak nie jest taka totalna – po każdym ruchu wielbłąda jego kostkę należy odłożyć w wyznaczone miejsce na planszy. Wróci ona do piramidy dopiero, gdy wszystkie kostki z niej wypadną (wówczas kończy się etap). W ten sposób gdy ruszą się już 2-3 wielbłądy, pewne ruchy stają się już o wiele bardziej prawdopodobne czy nawet pewne. Trzymanie ręki na pulsie może przynieść wymierne rezultaty finansowe.

Kości

Jak zazwyczaj zacznę od rzeczy, które mi się nie podobają. Przede wszystkim sposób poruszania wielbłądami – w praktyce nikt nie chce tego robić, bo najczęściej odsłania przeciwnikom nowe możliwości, a sam dostaje za ten ruch tylko jedną monetę. Skoro to gra o wyścigach wielbłądów, ich ruch powinien być czymś naturalnym, a nie „karą” za brak innej możliwości wykonania swojej kolejki. Zresztą – od kiedy to ścigające się stworzenia wykonują ruch tylko na życzenie obstawiających?

Piramida

Po drugie skalowanie – im więcej graczy, tym mniej mamy do wykonania kolejek. Przy grze w 8 osób może się zdarzyć, że któryś z graczy nie wykona swojego ruchu przed końcem etapu. Ponadto przy mniejszej ilości graczy chętniej podejmuje się ryzyko, bo stosunkowo szybko gracz będzie miał ponownie możliwość ruchu, więc skoryguje ewentualne nieopłacalne posunięcie, co jest niewykonalne przy większej ilości graczy. Dodatkowo odczuwalny jest przeskok między grą 3- a 4-osobową – każdy wielbłąd ma przypisane bowiem 3 karty typowania (o wartości 5, 3 i 2 monety). Gdy gracz nie ma sensownej możliwości ruchu, pogania wielbłąda. Może się okazać, że wyszedł on na bardzo dobrą pozycję, więc pozostali trzej gracze zabiorą karty typowania, a gracz poganiający wielbłąda pozostanie w swojej nie najlepszej sytuacji. Nie mniej jednak gra się dobrze przy różnej ilości graczy – za każdym razem po prostu inaczej.

I piramida

Ostatnia rzecz to piramida. To super gadżet, coś, z czym gra jest kojarzona („Wielbłądy? A, to z piramidą!”), oddaje klimat i świetnie wgląda, a dodatkowo grafik umieścił na niej listę testerów (zazwyczaj podana jest małym drukiem na końcu instrukcji). Jedno „ale” – jak długo taka pramida wytrzyma, zwłaszcza, gdy używa jej gracz targany emocjami? Myślę, że po większej ilości partii trzeba będzie np. dokupić woreczek i wyciągać z niego kostki. Pomijając jednak żywotność piramidy trzeba jeszcze powiedzieć, że dość często kostki się w niej blokują i trzeba kilku (stresujących momentami) prób, aby któraś z nich wypadła na planszę.

No.

Ogromnym plusem gry jest z pewnością klimat. Po upływie etapu czy dwóch gracze zazwyczaj zaczynają emocjonalnie podchodzić do trwającego wyścigu i autentycznie angażują się w robienie zakładów, wspomagając faworyta odpowiednim ustawieniem kafelka oazy/fatamorgany. Zaletą jest również liczba graczy – do Wielbłądów możemy bowiem zasiąść w 2-8 graczy, przy czym rozgrywki przy różnej ilości graczy są mniej więcej równie przyjemne. Osobiście bardzo urzeka mnie wydanie tej gry, zwłaszcza rewers planszy (mamy tam dużą grafikę śigających się wielbłądów). A prostota zasad i szybkość rozgrywki pozwala cieszyć się tą grą z osobami w niemal każdym wieku.

Podsumowanie:
+ Prosta i szybka
+ Bardzo ładnie wydana
+ 2-8 graczy
+ Mocno regrywalna (nie ma strategii, wieczna niespodzianka)
+ Klimatyczna, wciągająca, angażująca emocjonalnie
= Dość duży wpływ liczby graczy na specyfikę partii
- Dziwny sposób poganiania wielbłądów
- Piramida, choć ładna, jest odrobinę niepraktyczna (zwłaszcza, że przez nią pudełko musi być aż tak duże)

Moja ocena: Z czystym sumieniem daję Przebiegłym Wielbłądom 5/6 oczek. Naprawdę lubię w nie grać, ale osobiście bym im nie przyznał tytułu gry roku, choć to naprawdę warty uwagi tytuł.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.